TOP 5 wyprawy z MENT XXL do Azji

Długo nie musieliśmy się zastanawiać co nam się najbardziej podobało podczas naszej wyprawy do Hongkongu, Tajlandii, Malezji i Singapuru. Cała nasza trójka ma podobne odczucia. Najfajniejsze momenty związane były zdecydowanie z Tajlandią. Nie chcemy przez to powiedzieć, że Malezja jest nieciekawa, ale nie mieliśmy okazji poznać jej poza Kuala Lumpur, które było tylko przystankiem w drodze do Singapuru. Sam Singapur ok, ale bez porównania z Tajlandią. Tajlandia jest krajem niesamowitym, do którego chce się wracać po więcej. Piękne miejsca są usytuowane zarówno na północy kraju, wysoko w górach, jak i w centralnej części oraz na pięknych wyspach na południu. Oto nasza subiektywna ocena:

1. Trekking Chiang Mai.  Zdecydowanie numer jeden tej wyprawy. Tak jak w życiu, tak i w podróży najbardziej cieszy to, na co trzeba sobie zapracować. To jak z wejściem na szczyt góry – jeżeli dolecimy tam helikopterem to ominie nas cała frajda. Jeżeli nie włoży się trochę wysiłku (w tym wypadku fizycznego, walcząc ze zmęczeniem, ukąszeniami, zadrapaniami, upałem i wilgocią) to nie doceni się nagrody, którą było obcowanie z niesamowitymi ludźmi, gdzieś przy granicy z Birmą, nocując w bardzo skromnych warunkach. Nie doceni się pięknego widoku za kolejnym wzniesieniem podczas kilkugodzinnego trekkingu. Nie doceni się spływu bambusową tratwą pośród egzotycznej roślinności i doborowego towarzystwa. Przyznamy, że nie mieliśmy ochoty na ten spływ. Przed wyjazdem obejrzeliśmy kilka filmików na YT, gdzie grupa ok 10 osób siedziała na krzesełkach przymocowanych do tratwy i płynęła w żółwim tempie po spokojnej rzece. Wyglądało to jak rozrywka dla emerytów… To co otrzymaliśmy nie miało z tym nic wspólnego i bardzo się cieszymy, że nasz przewodnik nas namówił na bamboo rafting.


2. Wycieczka po zatoce Phang Nga. Wielu podróżników wręcz brzydzi się słowem wycieczka bo nie kojarzy się z czymś alternatywnym, offowym, indywidualnym, nowatorskim czy innym modnym słowem. Prawda jednak jest taka, że czasami po prostu warto z wycieczki skorzystać z kilku powodów. Wyruszamy z osobami, które znają teren i mogą się z nami podzielić wieloma cennymi informacjami. Dbają o nasze bezpieczeństwo, ale też dbają o miejsce, które odwiedzamy, np. Park Narodowy (a przynajmniej powinni, więc warto wybrać dobrego organizatora wycieczki). W ten sposób dajemy też zarobić lokalnym mieszkańcom i jeżeli tylko nas stać to możemy odbyć taką wycieczkę bez nieznajomych współtowarzyszy. Oczywiście fajnie by było popływać łódką zaprzyjaźnionego tubylca w miejsca gdzie nie docierają turyści, ale nie wszyscy mają takie znajomości. Samodzielna wyprawa natomiast nie była możliwa. Nasza wycieczka pokazała nam piękne miejsca, gdzie mieliśmy okazję pobyć bez tłumu turystów na rajskich wysepkach. Mogliśmy też popływać kajakiem w przepięknych lagunach i odwiedzić wyspę zbudowaną na palach (Panyee). Ważne by przed wyborem wycieczki dowiedzieć się więcej o firmie, z którą chcemy jechać. My przed wyjazdem trochę poczytaliśmy w necie i okazało się, że na Phuket są 2 firmy godne zaufania. Ku naszemu zdziwieniu podobny research przeprowadzili pozostali uczestnicy naszej wycieczki i nie było tam osób przypadkowych, ale ludzie na poziomie, sympatyczni, wiedzący czego oczekują.


3. Pociąg do Ajuttaji. To była bardzo fajna przygoda. Za 1,50 PLN pojechaliśmy z Bangkoku do Ajuttaji pociągiem, w którym spędziliśmy 2 godziny w towarzystwie Tajlandczyków, którzy z wielkim zainteresowaniem przyglądali się nam, a my im :) To bardzo miłe kiedy cały przedział chce pomóc turystom wybrać właściwe miejsca, otworzyć okno lub zagaduje, mimo, że zupełnie się nie rozumiemy. Zatrzymują specjalnie dla nas pociąg, a wojskowi chcą robić wspólne zdjęcia. Niesamowite. Sama Ajuttaja to również przyjemne miejsce, gdzie można spędzić pół dnia włócząc się między świątyniami.


4. Skuterem przez Phuket. Przed wyjazdem mieliśmy mylne wyobrażenie o Phukecie. Wszyscy znajomi wypowiadali się bardzo krytycznie o tym miejscu, jako zagłębiu zła (prostytutki na każdym kroku, Rosjan jeszcze więcej, przeludnione, brudne plaże – takie informacje docierały do nas przed wyjazdem). Tak też można zdefiniować Patong, ale wyspa Phuket to coś więcej. Przemierzając ją skuterem odkryliśmy wiele zielonych szlaków z bujną roślinnością, straganów z pysznym jedzeniem, pięknych plaż czy stromych urwisk. To naprawdę bardzo fajne miejsce, tylko trzeba trochę uciec od ludzi, a wrażenia pozostaną niezapomniane. 


5. Nocna panorama Hongkongu. Podczas tej podróży widzieliśmy nocną panoramę Bangkoku, Kuala Lumpur i Singapuru, ale to Hongkong zrobił na nas największe wrażenie. Wygląda niesamowicie zarówno z poziomu chodnika od strony Koulunu, jak i z góry, z Victoria Pick. Pokaz świateł o 20:00 może nie zachwyca, ale sama ilość wysokich budynków na stosunkowo niewielkiej powierzchni pozostaje w pamięci jak nocny widok Manhattanu. 



Brak Komentarzy

Napisz Komentarz