Dzień 12 – Phuket (skutery, wodospad i zachód słońca)

Wreszcie się wyspaliśmy i dopiero ok 10:00 wstaliśmy. Piotrek z Kamilem pojechali oddać skutery i zjeść śniadanie. W drodze powrotnej wypożyczyli kolejne skutery, tym razem lepsze i na 2 dni. Ok 12:00 we trójkę wyruszyliśmy w stronę wodospadu Kathu. Trochę błądziliśmy przez co udało nam się zobaczyć ciekawe zakątki wyspy, gdzie nie ma turystów. Po dotarciu na miejsce okazało się, że czeka nas wspinaczka po schodach w otoczeniu lasu. Wilgotność i temperatura przekraczały granice możliwości. Lało się z nas i ledwo weszliśmy. Sam wodospad ładny, może nie bardzo wysoki, ale w otoczeniu drzew i głazów wyglądał imponująco. Kamil i Piotrek skorzystali z okazji i weszli pod wodospad. Siła uderzenia bardzo duża, a woda chłodna. Na miejscu było dużo lokalnych dzieci, które chętnie pozowały nam do zdjęć.

Po zejściu do naszych skuterów pojechaliśmy szukać plaży. Po drodze zjedliśmy obiad składający się z samych tajskich pyszności. Wylądowaliśmy w okolicach Karon Beach. Kupiliśmy sobie przeróżne owoce i testowaliśmy je oglądając zachód słońca. Ten był niesamowity.

Po powrocie na Patong pojechaliśmy na kolację na pobliski bazar. Hmm ciągle piszemy o jedzeniu 😉 Wracając do kolacji. Zamówiliśmy sobie Pad Thai, którego przygotował przy nas bardzo miły chłopak. Po sąsiedzku siedziała para Rosjan, do których po chwili dołączył kolega. Zajadamy się tym pysznym makaronem z krewetkami, a obok słyszymy jak para mówi do kolegi: „Wiesz, dziś zachciało nam się ziemniaków. Poszliśmy na rynek, kupiliśmy i nasmażyliśmy. Jak nasza!” Zaniemówiliśmy, a od tej pory towarzyszy nam powiedzonko „dawaj, nażarim kartoszki” 😉 

   


Brak Komentarzy

Napisz Komentarz