9 dzień – jedziemy z Tulum do Playa del Carmen

Dziś z wielkim smutkiem opuściliśmy Tulum. Bardzo nam się tu podobało i polecamy zdecydowanie wszystkim, którzy lubią trochę hipisowski klimat. Są tu piękne plaże z palmami, blisko cenoty i rezerwat Sian Ka’an, którego z braku czasu nie udało się zobaczyć. Są też malowniczo położone ruiny. Pełny pakiet ;) Wyruszyliśmy w stronę Playa del Carmen z zamiarem zatrzymywania się na pięknych plażach. Na początek trafiliśmy przez przypadek na miejsce, które nazywało się PavoReal Beach Resort i tam znaleźliśmy kawałek plaży miedzy 2 posiadłościami tylko dla nas. Bardzo kameralne miejsce gdzie ludzie spędzają czas w wynajętych willach lub nurkują. Czas minął nam na oglądaniu pelikanów, które z dużą prędkością wpadały do wody głową w dół – zabawny widok. Wiemy, że nie wolno takich rzeczy wywozić, ale frajdę sprawiło nam samo szukanie muszli i koralowców na brzegu. Jak już nam się znudziło to ruszyliśmy dalej. Kolejnym przystankiem była piękna plaża Xcacel, która znajduje się przed miejscowością Akumal. Xcacel to rezerwat przyrody gdzie wejście od osoby kosztuje 20 MXN. Na miejscu jest też cenote. Plaża jest piękna i to co zachwyca to brak jakichkolwiek budynków. Mamy tu tylko turkusową wodę, bielutki piasek i gąszcz palm. Ludzi też nie było za wiele więc warunki do odpoczynku są znakomite – polecamy. Po przyjeździe do Playa del Carmen zostawiliśmy Julkę w pokoju, a my pojechaliśmy na lotnisko w Cancun oddać samochód, bo nie przyda nam się w dalszej części pobytu. Całe przedsięwzięcie zajęło nam ponad 2 godziny. Wróciliśmy z lotniska do Playa del Carmen autobusem ADO (165 MXN za osobę) i poszliśmy po Julkę. Przeszliśmy się po okolicy i popularnej tutaj 5 Av (nadmorski deptak). Celem było znalezienie dobrego jedzenia, fajnego miejsca na drinka i klubu z dobrą muzyką. Dobre jedzenie znaleźliśmy na 5 Av, ale nie pamiętam nazwy lokalu. Zjedliśmy tam pyszne krewetki i fajitas. Na drinka trafiliśmy do lokalu przy plaży, gdzie na żywo grał zespół, a goście tańczyli salsę. Bardzo przyjemne miejsce - Zenzi Beach Bar. Salsy tańczyć nie umiemy więc szukaliśmy klubu z muzyką współczesną. Dotarliśmy do takiego, z którego dochodziła najlepsza wg naszej opinii muzyka czyli Shots Factory na skrzyżowaniu 5 Av i 12 calle. Tam poznaliśmy 2 Meksykanów (Antonio i Leonardo), z którymi spędziliśmy resztę nocy wędrując od klubu do klubu. Ostatecznie wylądowaliśmy w Mezcalinnie (fajna muzyka elektroniczna i bardzo dużo miejscowych). Było tak fajnie, że imprezę skończyliśmy o 4:00. Wracając do hotelu Julka kupiła wszystkim lody – tradycja jedzenia lodów w nocy została zachowana ;)  

 

 


5 Komentarze

  1. Cudowny blog, na pewno zostane tu dluzej :)

  2. Jeju jak świetnie!!!! aaaaa kolejny punkt na mojej liście MEKSYK! :D
    P.S. Masz super figurę!!!! :) Ile wazysz? ;)

  3. Codziennie rano wraz z poranną kawą oglądam snapy z waszej podroży od Julii! Jesteście niesamowici! Przyznaję, że kiedyś siedziałam w loży szyderców i wierzyłam raczej Pudelkowi niż Maff ale teraz zdecydowanie zmieniłam zdanie! Oglądając snapy od Julii, czuje jakbym dostawała je od koleżanki, a w Was, jako parze, zakochałam się bezgranicznie! <3 dziękuje, dziękuje, dziękuje! Zarówno Wam jak i Julii! :)

  4. Hej kochanie :)
    Po pierwsze zazdroszczę wam Meksyku. Macie tam taki war, a u nas wciąż pada śnieg. Pewnie myślicie gdzie ja mieszkam ? Przecież w Wawie już dawno nie ma śniegu. A więc mieszkam w górach. Pięknie tu, ale czasem nawet ja mam dość śniegu !!
    Mam wielką prośbę. Ciężko mi się jest skontaktować z Julią. Nawet nie próbuję na maila bo skoro ma aż 23 tysiące wiadomości to prawdopodobieństwo, że odpisze właśnie mi jest mniejsze … Niż wszystko :)
    Śledzę was na snapie i pozdrawiam Nataszkę która bardzo pięknie śpiewa. Nie mogę zapomnieć o Juli która posiada chyba wszystkie talenty świata. Pierwsze co robię kiedy wstaję to ładuję snapa co zajmuje mi około pół godziny bo w górach o dobrym internecie można tylko pomarzyć. UWIELBIAM kiedy czeka tam na mnie tyyyysiąc minut od was :) Pomóżcie mi skontaktować się z Julią, mam do niej sprawę życia! Pozdrawiam :)

    • Dziękujemy za miłe słowa. Dzięki temu mamy siłę na dalsze poczynania :)
      Ps. Odnośnie kontaktu z Maff… Pisz maila. My też tak zrobiliśmy. Nie ma innej drogi.
      Powodzenia.
      Gorąco pozdrawiamy :)

Napisz Komentarz