5 dzień – Chichen Itza i Valladolid

Rano obraliśmy kierunek na Chichen Itza. Daleko nie mieliśmy, bo wejście do tego stanowiska archeologicznego znajdowało się ok 1 km od naszego hotelu. Za bilet wstępu zapłaciliśmy  po 152 MXN. Nie było kolejki ani do kasy, ani do wejścia, więc szybko poszło. Najpierw naszym oczom ukazał się wielki El Castillo (inaczej Piramida Kukulcana). Robi wrażenie i jest bardzo fotogeniczny. Oczywiście nie można wchodzić po schodach więc nie zobaczyliśmy widoku z góry. Piramida przedstawia kalendarz Majów ponieważ każde ze schodów po czterech stronach bryły liczą po 91 stopni, co po dodaniu jednego stopnia u podstawy daje liczbę 365. Podczas równonocy 21 marca ma tu miejsce niezwykłe zjawisko. Głowy kamiennych węży umieszczone u podnóża schodów łączą się z ogonami na samej górze piramidy przez poruszające się cienie. Wiele osób specjalnie na tę okazję odwiedza Chichen Itza. Nie mamy jednak zamiaru przytaczać wszystkich informacji z przewodnika bo nie każdy ma ochotę o tym czytać, a ten co ma ochotę, znajdzie wszystkie te informacje w internecie lub przewodniku. Spacer rozpoczęliśmy od boiska czyli Gran Juego de Pelota. To duży plac otoczony murami i świątynią, a na obu ścianach są umieszczone kamienne obręcze. W przewodniku mieliśmy dokładny opis jak to Majowie grali w piłkę, a na miejscu usłyszeliśmy od przewodnika, że ten plac nie służył wcale do gry w pelotę, bo niemożliwym by było trafienie piłką do obręczy i raczej było to jakieś miejsce kultu, sanktuarium. Dziwne, bo kiedyś widzieliśmy w Meksyku pokaz gry w pelotę i udawało im się trafiać do obręczy. Obejrzeliśmy Platformę Venus, Platformę de Aguilas y Jaguares, gdzie składano ofiary, i Tzompantli z wyrzeźbionymi czaszkami. Następnie skierowaliśmy się do Templo de los Guerros (Świątynia Wojowników), która jest otoczona Grupo de las mil Columnas (Grupą Tysiąca Kolumn). Nieskończone rzędy kolumn robią wrażenie i możecie (albo nie ;) ) je kojarzyć z tego klipu. Następnie udaliśmy się w stronę południowej części miasteczka, czyli Chichen Viejo. Znajdują się tu najstarsze budowle, ale najmniej odrestaurowane. Najpierw zobaczyliśmy El Osario (piramida, która była kostnicą). Jest podobna do El Castillo, ale mniejsza. Idąc dalej zobaczyliśmy El Caracol, które wyglądało jak obserwatorium z okrągła kopułą. Na koniec jeszcze poszliśmy do Edificio de las Monjas, które ma piękną przybudówkę z kilkoma podobiznami Chaca, oraz La Iglesia, co kościołem nie było, tylko kolejnym miejscem kultu boga Chaca. Podczas zwiedzania towarzyszył nam co chwilę kilkusekundowy deszcz, słońce, wiatr lub chmury – pogodę mieliśmy szaloną. Na miejscu można spotkać wielu Polaków, którzy najczęściej przyjeżdżają na wycieczkę z Cancun, przez co osoby sprzedające pamiątki wykrzykują różne zwroty w naszym języku by przyciągnąć klienta. Nas najbardziej rozbawiło „taniej niż w Biedronce;) Kupiliśmy kilka pamiątek i wróciliśmy do samochodu, który zaparkowaliśmy przed wyjściem (chyba za ok 30 MXN). 

Następnie czekała nas droga do Valladolid, która minęła dosyć szybko, bo czas urozmaicaliśmy sobie śpiewając głośno piosenki, które akurat leciały w radio. Po drodze kupiliśmy sobie świeżego kokosa, który idealnie gasi pragnienie. Jak dojechaliśmy do Valladolid to chcieliśmy wykorzystać ładne światło i zadebiutowaliśmy jako fotografowie Julii! :D  Zauważyliśmy, że wzbudzamy zainteresowanie wśród miejscowych dzieci, które patrzą na nas jak na dziwolągi ;) Jedna dziewczynka nawet zaczęła przytulać i całować Julkę, tak jej się spodobała. Było bardzo wesoło i wiele się nauczyliśmy. Mamy nadzieję, że się Wam spodoba post Maffashion. Po powrocie do hotelu (Hotel Zaci) szybko się przebraliśmy i poszliśmy na spacer w okolice głównego placu (Plaza Principal). Zjedliśmy coś i wróciliśmy do hotelu. Tak nam minął dzień.

 

 

  


7 Komentarze

  1. „taniej niż w Biedronce” — mistrzostwo :)

    „Jedna dziewczynka nawet zaczęła przytulać i całować Julkę, tak jej się spodobała”.
    A co na to Julia? (zdjęcia nie pokazują jednoznacznie :), ale na pewno są cudowne, czyli chyba dobra robota)

  2. Jestem pod ogromnym wrażeniem, świetne zdjęcia! Widać, że dobrze się bawicie. Powodzenia w dalszej podróży :)))
    P.S. ZAZDROSZCZĘ WAM!!! :))

  3. Pozdrowienia dla Was wszystkich! :)

  4. Udanej podrozy i oby jak najwiecej wrazen!

  5. Co za klimat! :)

    Te czaszki to produkt lokalny czy tzw chińszczyzna? Wyglądają na solidną robotę :D

    • Czaszki to produkt lokalny – widzieliśmy na własne oczy jak je robią.

Napisz KomentarzOdpowiedz na „andrju zero lipy