12-15 dzień – opuszczamy Playa del Carmen i podbijamy Cancun

Jeszcze w Playa del Carmen. Wstaliśmy wyjątkowo wcześnie i postanowiliśmy wyjść na śniadanie do którejś z knajp na plaży. Padło na Lido Beach Bar. Znajduje się przy hotelu Colibri, na skrzyżowaniu avenidy 1 i calle 10. Na miejscu można zjeść przy stolikach pod parasolką, na huśtawce przy barze lub na leżaku pod palmą 😉 Jedzenie było dobre i jak zwykle tutaj, do śniadania podano pokrojone owoce (papaję, ananasa i melona). Wróciliśmy do hotelu przez Av 5 (czyli tutejszy deptak), spakowaliśmy się i poszliśmy na dworzec autobusowy ADO, który mieliśmy tuż przy naszym hotelu.

 

Za bilety z Playa del Carmen do centrum Cancun zapłaciliśmy po 60 MXN. Wyjechaliśmy ok 13:00 i po godzinie w klimatyzowanym autobusie dotarliśmy na miejsce. Z dworca wzięliśmy taksówkę i za 120 MXN dojechaliśmy do naszego hotelu Sina Suits, który znajduje się na 9 km Blvrd Kukulcan (czyli głównej drogi Zony Hotelary). Byliśmy zachwyceni tym miejscem! Warunki super, 2 duże pokoje, taras, basen, widok na lagunę (w której nie wolno się kąpać bo żyją tam krokodyle), 2 przystanki od klubów więc cisza i spokój, a jednocześnie wszędzie blisko. I to była najtańsza opcja na booking.com 😀 Na miejscu poznaliśmy sporo fajnych osób. Ekipę z Izraela, Martynę z Warszawy i grupę studentów z Bostonu, którzy mieli właśnie swój spring break. Pierwsze godziny w Cancun spędziliśmy na basenie, a następie pojechaliśmy w okolice Coco Bongo coś zjeść i się przejść. Dostaliśmy zniżkę do restauracji Mextreme więc tam się wybraliśmy. Miejsce to słynie z zabawiania gości przez występy Mariachi lub sobowtóra Michaela Jacksona, a kelnerzy noszą po kilka Margaritas na głowie. Jedzenie jest robione pod turystów, ale dobre. Mają duże Margarity 🙂 Przeszliśmy się też po uliczce z klubami, ale żaden nas nie zachęcił. Albo kolejki na 2 h stania, albo muzyka z gatunku łupanka, albo wjazd za ponad 300 PLN. Wróciliśmy więc po północy do hotelu. Następnego dnia pojechaliśmy na plażę, która znajduje się za klubem Coco Bongo i nazywa się Playa Forum. Woda jest czysta i ogólnie jest ładnie, ale tuż przy plaży są hotele, restauracje oraz głośne bary i to trochę nie sprzyja odpoczynkowi.

 

Popołudnie spędziliśmy nad basenem razem z naszymi kolegami z Izraela. Wieczorem poszliśmy do nich na starterek i pojechaliśmy razem do klubu Mandala. Na miejscu muzyka niczym top 20 z amerykańskiego radia, a do tego pokaz tańca na rurce i gwizdki… Miejsce to nie umywa się do naszych imprez w Warszawie. Mogą nam zazdrościć 😉 Ostatni dzień spędziliśmy na pięknej plaży, która znajduje się na ok 18 km i nazywa Playa Delfines. Już tu byliśmy, więc możecie sobie porównać jak wyglądała ta plaża bez glonów kiedyś i dziś. Miejsce to jest oddalone od hoteli i gwaru. Polecamy.

 

Kolację zjedliśmy niedaleko naszego hotelu, na 8 km. Miejsce nazywało się El Comalito Inn i była to najtańsza, a zarazem najlepsza knajpa na jaką trafiliśmy w Cancun. Pycha! Wróciliśmy do hotelu i powtórzyliśmy to samo co dzień wcześniej, czyli starter z Izrealem (tu dołączyła do nas jeszcze nasza przyjaciółka Ania, która właśnie przyjechała do Cancun) i wyszliśmy do klubu, tym razem La Vaquita. Najgorszy był poranek przed wylotem. I wcale nie dlatego, że bolały nas głowy 😉 Niby wszyscy już trochę stęskniliśmy się za Warszawą, w samym Cancun nie ma tak naprawdę co robić więcej niż 2-3 dni, to jakoś smutno było wyjeżdżać. Jeszcze rano poleżeliśmy nad basenem, a następnie pożegnaliśmy się ze wszystkimi i o 13:00 wsiedliśmy do taksówki. Za 400 MXN dojechaliśmy na lotnisko. Lot trwał ponad 10 h i poza tym, że strasznie zmarzliśmy to dopadła nas głupawka, co niektórzy z Was pewnie widzieli na Snapach Maffashion.

 

 


6 Komentarze

  1. Super! „Śledziłam” waszą podróż od samego początku i jestem mega zafascynowana. Bardzo fajna relacja z wyjazdu, teraz już wiem na 100% że muszę odwiedzić Meksyk 😀 + snapki Maff zza kulis hahah Jesteście super pozytywnymi ludźmi, życzę udanych podróży! 🙂

  2. świetny blog! Sama uwielbiam podróżować, więc z przyjemnością czytam wasze wpisy 🙂

  3. Kolejny raz powtórzę: mega zazdroszczę. Super relacja z wakacjii oby takich więcej <3

  4. Prosimy o snapy kochani! <3

  5. Proszę o podsumowanie kosztów itd. 🙂

    • Tak jak już pisaliśmy. Niedługo pojawi się u nas podsumowanie całej meksykańskiej przygody 🙂

Napisz Komentarz