11 dzień – Playa del Carmen i wyspa Cozumel

Przed południem wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się do portu. Udało nam się kupić bilety dopiero na prom o 12:00 (bilet powrotny linii Mexico kosztował dosyć dużo, bo ponad 300 MXN za osobę). Rejs trwa 30 minut i jeżeli ktoś ma chorobę morską (jak ja) to nie należy do przyjemnych. Lepiej usiąść z tyłu to mniej trzęsie. A dla potrzebujących są rozdawane torebeczki w wiadomym celu. Jakoś przetrwaliśmy te 30 minut i po dopłynięciu do portu udaliśmy się do informacji turystycznej. Dowiedzieliśmy się, że na Cozumelu nie ma możliwości wynajęcia meleksa, chociaż w naszym przewodniku było napisane, że są dostępne. Trudno. Przeszliśmy się po San Miguel i ku naszemu zdziwieniu napotykaliśmy co chwilę na sklepy z biżuterią. Jeżeli będziecie mieli ochotę odwiedzić na wakacjach jubilera to jest to właściwy adres 😉 Cozumel jest genialnym miejscem do nurkowania ze względu na piękną rafę koralową, ale żadne z nas nie nurkowało wcześniej z akwalungiem więc nie skusiliśmy się. Złapaliśmy taxi i za 120 MXN bez klimatyzacji dojechaliśmy do parku Chankanaab (Chankanaab National Park). Na miejscu mieliśmy w planie popływać z delfinami, coś zjeść i obejść park. Na początek obiad, po którym Julia i Piotrek nie czuli się najlepiej. Później przeszliśmy się po parku. Przyznam, że spodziewałam się bardziej naturalnego miejsca, a tu wszystko jest raczej tak sztucznie poukładane. Jest alejka z różnymi replikami posągów Olmeków, Huasteków, Misteków i innych, co jest dosyć ciekawe. Jest też miejsce gdzie można zobaczyć jak produkuje się tequilę. Ładnie prezentuje się laguna, która dawniej była cenotą, ale teraz ma również dopływ do morza więc w środku miesza się woda słona ze słodką. Najpierw zakupiłyśmy 2 bilety wstępu do Dolphin Discovery (Piotrek się nie skusił). Jest to dosyć droga zabawa, a dodatkowo trzeba zapłacić extra za zdjęcia, bo nie można zabierać ze sobą aparatu ani telefonu. Przypisano nas do 8-osobowej grupy, ubrano w kapoki (bardzo twarzowe) i na początek trafiłyśmy na 2-letniego delfina, Amadeusa, który nadal się uczył i jak nie miał ochoty wykonać jakiegoś polecenia to tego nie robił.  Wtedy zaczynał się bawić co też było miłym widokiem. Kiedy już całkowicie zaczął się popisywać i olewać wszystkie komendy 😉 to przeszłyśmy do 2 starszych delfinów, które bezbłędnie wykonały wszystkie polecenia trenera. Były całusy, pływanie na brzuchu i co najfajniejsze – pchanie nosem w stopy (dziwnie to brzmi po polsku 😉 ). Po wszystkim poszłyśmy jeszcze zobaczyć z bliska manaty, które są wegetarianami i wyglądaj jak krzyżówka świnki, foki i słonia. Wszystko nam się wydłużyło i zamiast po 45 minutach, skończyło się po prawie 1,5 h więc zdążyłyśmy zmarznąć. Na miejscu żyje kilkanaście delfinów. Pierwsze trafiły do tego delfinarium chore albo z jakiegoś parku rozrywki. Kolejne rodziły się już tutaj. „Mieszkają” w morzu, ale są odgrodzone siatką od wolności, co tworzy rodzaj basenu o dużej powierzchni. Znajdują się pod stałą opieką lekarzy i żyją dłużej niż te na wolności. Chętnie uczą się, pracują z człowiekiem. Spotkamy tu też krokodyle, 2 manaty i 3 lwy morskie. Tak, wszystkie w niewoli… Według mnie jednak jedyną nieetyczną kwestią jest samo rozmnażanie delfinów do celów rozrywkowych. To, że się z nimi pracuje nie sprawia im cierpienia bo nie znają innego życia i w tej chwili już nie byłyby w stanie żyć na wolności, gdzie jedzenie nie jest podawane o określonych godzinach. Bliski kontakt z delfinami był moim marzeniem i je spełniłam. Czy miałam poczucie, że nie do końca jest wszystko ok? Jak pływałam z nimi to nie. Po wszystkim jest jednak chwila refleksji i pewnie nigdy więcej na coś takiego się nie zdecyduję. Nie oznacza to jednak, że żałuję bo uważam, że bez doświadczenia na własnej skórze nie można się wypowiadać. Od Was zależy czy skorzystacie z takiej formy rozrywki czy nie. Nasze stanowisko w tej sprawie jest takie: ANI NIE ZACHĘCAMY, ANI NIE KRYTYKUJEMY. Nie będę wdawać się w jakąkolwiek dyskusję na temat tego czy zachowaliśmy się właściwie czy nie, bo jest bezcelowa. Nie dlatego, że nie obchodzi mnie Wasza opinia, tylko dlatego, że w tej kwestii nikt nie zmieni swojego zdania i ja to szanuję. Jeżeli chodzi o naszą towarzyszkę podróży to uważam, że wylewanie jadu na osobę publiczną za to, że pływała z delfinami jest słabe. Czemu nagle zapomina się jak wiele razy dziewczyna udzielała się w różnych akcjach na rzecz czworonogów, nigdy też nie promuje futer (bo ich nie nosi) i po prostu kocha zwierzęta. Ci obrońcy, którzy tak chętnie udzielali się na instagramie czy facebooku według mnie powinni swoją energię spożytkować na faktyczną pomoc zwierzętom, najlepiej zaczynając od najbliższego otoczenia. Wracając do sprawozdania z naszego dnia. Z Dolphin Discovery wyszliśmy dokładnie o 17:47, a o 18:00 odpływał nasz prom! Złapaliśmy taksówkę i ledwo dobiegliśmy, dosłownie w ostatniej chwili 😉 Na szczęście zdążyliśmy, bo kolejny był dopiero o 21:00. Na promie było wesoło dzięki grupie wstawionych emerytów z Ohio, którzy śpiewali świąteczne piosenki. Tym razem tak bardzo bujało, że nie dało się przejść przez pokład bez wpadania na innych pasażerów, a kilka osób skorzystało z niebieskich torebek… My jednak wzrok skupiliśmy na pięknym zachodzie słońca 😉 Wracając do hotelu natrafiliśmy na ciekawą atrakcję turystyczną, a mianowicie zobaczyliśmy lataczy w akcji (czyli Voladores). Celowo nazwałam to atrakcją bo na Jukatanie już nie praktykuje się tego obrzędu religijnego, który polega na tym, że 5 mężczyzn wspina się na 30 metrowy słup, jeden siada i gra na flecie oraz bębnie, a pozostali przywiązują sobie do stopy liny i skaczą głową w dół. Wykonują 13 obrotów i już są na dole – proste 😉 Prawdziwy powietrzny taniec można jeszcze zobaczyć w stanie Veracruz, przede wszystkim w mieście Papantla, skąd pochodzi ten rytuał.

 

 


11 Komentarze

  1. Cudowne zdjecia, jestescie mega pozytywni, swietni ludzie wnioskujac ze snapow maff, a NATASZKA jest przeurocza i przesliczna 🙂 buziaki

  2. Jesteście super, pozytywnymi ludźmi. Świetnie Wam wychodzi ta gra w podróże! Dzięki snapom Maff się o Was dowiedziałam, oglądam je cały czas i czuje jakbym też była w tym Meksyku!
    Można się z Wami wybrać w jakąś podróż? 😀
    Pozdrawiam <3

  3. Świetna relacja! Bedac na Cozumel w styczniu tego roku, tez miałam okazję pòjść do tego delfinarium, jednak zrezygnowałam i muszę przyznać, że po tym co przeczytałam nie żałuję. Powiem szczerze, że nie jestem fanka takich miejsc i wolałabym zobaczyć delfiny na wolnosci w ich naturalnym środowisku. Nie miałam niestety okazji, ale poczekam! Szkoda, że nie zdecydowaliście się na nurkowanie. Niedaleko portu jest zatopiony statek, a woda jest krystaliczna! Cudowne doświadczenie, zwłaszcza, że zobaczyliśmy ogromna płaszczkę na dnie. Pozdrawiam was i zazdroszczę tak udanych wakacji, które dalej trwaja… a ja marznę w Anglii!

  4. Wszystko mega spoko, ale fajnie by było jakby zdjęcia były wstawione na stronę tak, aby można było przewijać je w dół, czyli scrollować myszką 🙂
    Pozdrawiam!

    • Taki „skin”, już teraz nie mamy możliwości zmiany..

  5. Fajnie pokazaliście Meksyk 😉 Chętnie też pojadę w taką podróż, możecie powiedzieć czy rezerwowaliście pokój w hotelu przed wylotem czy tak spontanicznie wybraliście? 😉

    • Dzięki 🙂 Wszystkie hotele rezerwowaliśmy przed wylotem. Za kilka dni zrobimy podsumowanie i będą tam informacje dokładnie wktórych hotelach nocowaliśmy i ile to mniej więcej kosztowało.

  6. Jesteście oboje przecudowni! Tylko was oglądać i oglądać 😀 czytam wszystko i dzięki wam, wiem gdzie warto się wybrać 🙂 Może głupie pytanie – ale pracujecie gdzieś, by mieć na te wszystkie podróże? Cieszę się, że kolejne osoby spełniają marzenia i robią to co kochają 🙂 Życzę wam wiecznej miłości a dalszych dużo dużo podróży kochani nasi 😀 Macie Snapa? Byłoby łatwiej poczuć się, jakbym była z wami 😀 Jeszcze raz jesteście cudowni i życze wam wszystkiego najlepszego w życiu!

    • Dzięki za miłe słowa 🙂 Odpowiadając na Twoje pytanie – tak, pracujemy jak większość ludzi na pełen etat i odkładamy pieniądze na wyjazdy. Snapka mamy: paragraw. Pozdrawiamy serdecznie i wracamy do pracy nad ostatnim postem o Cancun 😉

      • W takim razie nie mogę sie doczekać postu podsumowujacego zeby poznać koszta takiej podróży. Tez zacznę odkładać 🙂 Jesteście super! Z ciekawości, jesli mogę, w jakim zawodzie pracujecie? 🙂 Pozdarwiam was serdecznie i czekam na kolejne posty i podróże 🙂

  7. I like the helpful information you provide in your articles.
    I will bookmark your blog and check again here frequently.
    I am quite certain I’ll learn many neww stuff right here!
    Best of luck for thee next!

    my web-site … Mbt Shoes Online

Napisz Komentarz