Tygodniowy pobyt w Portugalii z mamą! cz. 2 ALGARVE

Po 2 dniach spędzonych w Lizbonie, o czym pisałam TU, pojechałyśmy z mamą autobusem do Lagos. Podróż trwała ok 3 h, a bilet kosztował ok 20€. W Lagos miałyśmy zarezerwowany hotel przez Airbnb na 5 nocy. Miejsce to nazywało się CANAVIAL CLUB II i było oddalone od centrum ok 2,5 km. Można tam dojechać autobusem (niebieska linia) w ok 10 min. Byłyśmy bardzo zadowolone z warunków jakie miałyśmy w tym hotelu, który raczej przypominał willę z basenem, a nie standardowy hotel. Po dwóch stronach ulicy Canavial były 2 wille, my mieszkałyśmy w „II” i ta była chyba fajniejsza. W galerii poniżej znajdziecie kilka zdjęć  z tego miejsca. 

Okolica też była bardzo przyjemna, czyste uliczki i same wille. Najbliżej (ok 5 min pieszo) miałyśmy do plaży Canavial, która była plażą dla nudystów. Ok 10 min pieszo miałyśmy do plaży Porto de Mos, gdzie znajdowała się też najbliższa restauracja. Natomiast najbliższy sklep to ok 15 min marszu więc warto robić zakupy z wyprzedzeniem jeżeli się tu mieszka lub poruszać się samochodem. Dla mnie największym atutem tej lokalizacji była niewielka odległość od najpiękniejszej plaży w okolicy czyli Camilo (1,5 km), oraz perełki Algarve – Ponta da Piedade (2 km). 

Praia do Camilo jest typową plażą z pocztówki. Wysokie klify, skały wystające z oceanu, turkusowa woda, żółty piasek i gdzieniegdzie trochę zieleni. Całość prezentuje się pięknie zarówno z góry, jak i z dołu. Na tej plaży zejście jest wygodne i bezpieczne, bo po drewnianych schodach. W innych miejscach nie jest tak łatwo. Jest tu też malutkie przejście wydrążone w skale, którym można przejść na drugą część plaży, która ma trochę więcej kamieni, ale jest spokojniejsza. Jeżeli poszukamy wnikliwie to można znaleźć „ukryte” pomieszczenia i przejścia. Od strony wody jest niepozorne wejście do groty, która ma na górze otwór. Natomiast z tej drugiej części plaży można przejść jeszcze dalej wciskając się w niewielką dziurę w ścianie i jesteśmy na kolejnej mini plaży, tym razem kamienistej. 

Z plaży Camilo mama wróciła do hotelu, a ja zafundowałam sobie mini trekking przez Ponta da Piedade do plaży Canavial. Serdecznie polecam wszystkim bo widoki są obłędne, a przejście zajmuje max 2 h. Po drodze mija się ukryte plaże (np. Boneca czy Blanca), a sam szlak jest łatwy. Przy Ponta da Piedade jest sporo turystów, ale nie psuje to specjalnie doznań wizualnych (chyba, że w sezonie jest ich 10x tyle?). Można podziwiać widok z góry lub zejść na dół po schodach. Pokręciłam się po wąskich szlakach i ruszyłam dalej w stronę plaży Canavial. Po drodze znalazłam jeszcze jedną uroczą plażę – Martin Barranco. W tej części na szlaku spotkałam max 5 osób więc tłoku nie było ;) 

Ok, od strony lądu widziałam Ponta da Piedade i z góry i z dołu, więc czas zobaczyć od strony oceanu. Kupiłyśmy z mamą wycieczkę łódką i bardzo przyjemnie spędziłyśmy godzinę – bo tyle to trwało. Oferty są przeróżne. Można wybrać kajaki, motorówki, wycieczki godzinne lub pół dniowe, z nurkowaniem lub bez, imprezowe katamarany, itd. Wzdłuż promenady w Lagos znajdziecie mnóstwo stoisk gdzie każdy stara się zaoferować coś unikatowego. My kupiłyśmy naszą wycieczkę bezpośrednio w naszym hotelu i kosztowała nas po 15€ za osobę, a firma nazywała się Seafaris. Punktualnie o 12:00 wyruszyliśmy z mariny. Na łódce było nas chyba 9 osób, wszyscy obowiązkowo w czerwonych kapokach ;) Najpierw ruszyliśmy wzdłuż plaż Dona Ana i Camilo, na której byłyśmy dzień wcześniej. Przepływaliśmy pod łukami skalnymi – fajne wrażenie. W końcu dopłynęliśmy do Ponta da Piedade i tam już można się zgubić. Dużo korytarzy skalnych i kilka grot. Naprawdę piękne widoki. To taki must do będąc w Lagos. 

Ostatnią wycieczką była wyprawa autobusem (EVA – tak się nazywa przewoźnik) do Albufeiry. Jechałyśmy 1,5 h bo autobus wjeżdżał do każdej większej wioski.. Na miejscu to co zobaczyłyśmy to duże miasto, bielone ściany, ładny placyk Jardim Publico de Albuferia, ciekawe przejście na plażę wydrążone w skale i wielka plaża. To co nam przeszkadzało to silny wiatr. Natomiast woda była tu zdecydowanie najcieplejsza więc wreszcie odważyłam się wejść do oceanu by popływać. Może popływać to za dużo powiedziane bo fale były tak ogromne, że pływać się nie dało, ale próbowałam ;) Pozbierałyśmy z mamą trochę muszelek i ok 18:00 wsiadłyśmy do autobusu powrotnego. 

Tak spędziłyśmy nasze 4 dni w Lagos. Było aktywnie, ale myślę, że nie wymęczyłam mojej mamy za bardzo ;) Samo miasto Lagos bardzo nam się podobało. Czyste uliczki, bielone domy, ładny port. To też niezła baza wypadowa, ale żeby zobaczyć wszystko niezbędny jest samochód. Ja jeszcze prawa jazdy nie mam, a moja mama bała się prowadzić więc korzystałyśmy z transportu publicznego. Będąc tylko 4 dni zobaczyłyśmy wszystko co było w naszym zasięgu. Natomiast mając dodatkowy czas i samochód zdecydowanie dodałabym do naszej listy trekking z Albufeiry do Gale, grotę Benagil!, Sagres, Silves!, Almancil z kościołem Sao Lourenco! Może następnym razem? A może Wy skorzystacie? 

   


Brak Komentarzy

Napisz Komentarz