IBIZA – tydzień to za mało!

Na przełomie września i października wybrałam się z koleżankami na babski wypad na Ibizę. Nie znalazłyśmy tanich biletów lotniczych (ani rejsowych, ani czarterowych) więc kupiłyśmy najtańszą wycieczkę w Itace i cenowo wyszło całkiem ok (2K). Miałam duże oczekiwania wobec tej wyspy gdyż 6 lat temu byliśmy na Majorce i kilka miejsc nas urzekło, więc Ibiza miała być jeszcze lepsza ;) Miejsce to ma nienajlepszą opinię wśród nieimprezowej części turystów. A niesłusznie.. Bo choć wyspa jest mała to każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ibiza to piękne plaże, ulokowane w malowniczych zatoczkach. Są małe miasteczka w głębi wyspy, gdzie można znaleźć rewelacyjne jedzenie (np Bar Costa w Santa Gertrudis de Fruitera) lub upolować jakieś cuda na targach (np Hippy Market w San Carlos). Jest stolica gdzie za dnia pospacerujemy po starówce a wieczorem można udać się na mega masową imprezę z mocną muzyką elektroniczną (np Ushuaia lub Pacha – co kto lubi..). W Sant Antoni zobaczymy najpiękniejsze zachody słońca, których obserwację umilą nam dźwięki rewelacyjnej muzyki, dobiegające z takich miejsc jak Cafe Mambo czy Cafe del Mar. A do tego Formentera, na którą płynie się zaledwie 45 min, a na miejscu zastaniemy zupełnie inny świat. Ale po kolei :)

Plaże! :D Byłam bardzo ciekawa czy przebiją Majorkę? I… chyba nie. Gdyby nie pobyt na Formenterze, gdzie plaże były fenomenalne, to miałabym pewien niedosyt. Oczywiście znajdziemy tu kilka perełek, np. Cala Salada. Ta plaża podobała nam się najbardziej. Chyba dlatego, ze można podziwiać ją z dużej wysokości, z klifu. Kolor wody przypomina niebieski Powerade i dookoła nie ma żadego hotelu itp. Jest tam tylko jedna restauracja i to wszystko. Nie mając swojego środka transportu właśnie w tej restauracji można zamówić taksówkę (bo nie dojedziemy tam transportem publicznym). 

Kolejna rewelacyjna plaża to Cala Tarida. Najlepsze w niej było to, że można skakać do wody z wysokości ok 5 m! Poza tym woda była czysta i spędziłyśmy tam czas na walce z falami na materacu, wspomnianych wcześniej skokach i zwyczajnym wylegiwaniu się :) Na pewno warte uwagi są plaże Cala Conta i Cala Bassa. Obie niestety widziałyśmy w deszczowej aurze więc nie zrobiły na nas oszałamiającego wrażenia. Do jednej i drugiej można dojechać autobusem z Sant Antoni za ok 2-3€. Będąc na targu Las Dalias (ubrania, biżuteria, zdrowe jedzenie, płyty, masaże, itd) w San Carlos postanowiłyśmy dojechać do plaży Cala de Sant Vicent. Na miejscu zastałyśmy spokojną plażę z trochę ciemnym pisakiem, ale czystą wodą. 

Całkiem ładna była Cala Vedella, ale piasek rónież nie był za jasny. Duże wrażenie zrobiła na nas położona na południowym zachodzie Cala d’Hort i piękny widok na namagnetyzowaną wyspę Es Vedra. Z tych mniej spektakularnych była Cala Graciossa, Cala Llenya… Któregoś wieczoru trafiłyśmy na bardzo fajną imprezę przy zachodzącym słońcu, przy akompaniamencie kilkunastu bębnów, na plaży w Benirras. Niesamowite wrażenie. 

Tym bardziej miałam co świętować bo w ciągu godziny zgubiłam portfel i udało mi się go odnaleźć! Miało to miejsce w Santa Gertrudis de Fruitera. W pewnym momencie złapałam sieć i bardzo chciałam dodać snapy by mi nie zniknęły. Po dodaniu biegłam do samochodu bo dziewczyny się niecierpliwiły i wypadł mi na ulicy portfel. Zorientowałam się prawie przy Benirras czyli ok 15 km dalej.. Postanowiłyśmy wrócić i opłaciło się bo po wejściu do pierwszej pobliskiej restauracji pan powitał mnie „Natalia??” i wręczył mój portfel z dowodem, kartami płatniczymi i gotówką :) Mówił, że już mnie szukał na Facebooku. To się nazywa mieć szczęście!

Stolica Ibizy – Eivissa czyli Ibiza. To obowiązkowy punkt programu :) Warto poświęcić przynajmniej jeden dzień by powłóczyć się po tym mieście. Daruję Wam szczegółowy opis zabytków bo to znajdziecie na Wikipedii ;) To co nas urzekło to wąskie, białe uliczki na starówce, widoki ze wzgórza starówki oraz niesamowite jachty w porcie (w galerii znajdziecie zdjęcie takiego niebieskiego… hmm). Obiad (gazpacho - mniam!) zjadłyśmy w El Portalon i trochę tam posiedziałyśmy, a to z racji na wielkość dzbanka z Sangrią ;) Dotarłyśmy też do klubu na plaży Bora Bora, ale na miejscu trochę się rozczarowałśmy.

Formentera. To był chyba najfajniejszy dzień. Popłynęłyśmy promem z portu w Ibizie i po 45 min byłyśmy na Formenterze, gdzie wypożyczyłyśmy rowery i postanowiłyśmy objechać północną część wyspy w poszukiwaniu pięknych widoków :) Woda miała piękny, błękitny kolor, a piasek był biały i miałki. Niestety nie mogło być idealnie i w morzu było sporo meduz :( Co chwilę ktoś wyskakiwał z wody (jak) oparzony. Niestety na rowerach nie udało nam się objechać całej wyspy więć jeżeli macie tylko jeden dzień to chyba warto zainwestować w skuter lub samochód. Można też zostać na noc na wyspie i w 2 dni już da się na rowerze zobaczyć najfajniejsze miejsca.

Sant Antoni. Tu mieszkałyśmy (dokładniej w hotelu Puchet – całkiem fajny). Miasteczko typowo turystyczne, same hotele i knajpy. Plaża niefajna. Zaletą tego miejsca jest położenie jako dobrej bazy wypadowej (dużo autobusów i wypożyczalni samochodów/skuterów). Dodatkowo zachody słońca z Cafe del Mar właśnie w Sant Antoni są już legendarne na całym świecie. Nie trzeba wydawać 10€ za piwo by cieszyć się urokiem tego miejsca – wystarczy usiąść na murku jak dziesiątki innych ludzi i napawać się tym spektakularnym widokiem :) A jeżeli już chcemy gdzieś posiedzieć lub potańczyć to nam bardziej do gustu przypadło Cafe Mambo (po sąsiedzku z Cafe del Mar)

Ciekawostki:

- na Ibizie i na Formenterze dużo ludzi  na plażach jest nago;

- oprócz Sant Antoni dobrym miejscem na oglądanie zachodu słońca jest Cala Conta, oddalona od Sant Antoni o ok 15 km na południowy zachód;

- na początku października miałyśmy nadal ponad 25 C i woda w morzu była ok, ale zdarzały się już pochmurne dni i deszcz;

- opłaca się wypożyczać samochody w małych wypożyczalniach (nasza Panda kosztowała ok 30€ za dzień + 300€ depozytu z karty kredytowej w E Move Ibiza);

- prom + rower na Formentere to ok 30€;

- bilety wstępu do klubów to wydatek rzędu 35-60€;

- do autobusów nie wolno wnosić napompowanych materaców ;) ;

- trzeba pytać miejscowych o bieżące atrakcje (nam pan z wypożyczalni powiedział o imprezie o zachodzie słońca w Benirras i super knajpie w Santa Gertrudis de Fruitera);

- na leniuchowanie tydzień to aż nadto, ale jeżeli chce się zobaczyć dokładnie Ibizę + Formenterę to zdecydowanie lepiej wybrać się na 2 tygodnie;

- jeżeli znajdzie się tanie bilety lotnicze z Polski do Barcelony to można nocnym promem przepłynąć na Ibizę – wyjdzie korzystnie cenowo. Podobnie w przypadku lotów (np czarterowych) do Alicante i dalej prom z oddalonej o 3h drogi autobusem Denii. Można też upolować tanie loty z Berlina.


Brak Komentarzy

Napisz Komentarz