Greckie wyspy – SANTORINI


1 października wsiadłyśmy na prom Mykonos – Santorini i po 2 h byłyśmy już na miejscu. Bilet kupiłyśmy na stronie Direct Ferries (69€), a przewoźnikiem był SeaJets. Po zejściu na ląd szukałyśmy miejskiego autobusu. Nie było to proste bo musiałyśmy opędzać się od naciągaczy, którzy wmawiali nam, że nie ma transportu publicznego. Po kilku minutach dotarłyśmy do zielonego autobusu z tabliczką „public bus”… Zapłaciłyśmy niecałe 3€ i po chwili już jechałyśmy do Firy, gdzie przesiadłyśmy się do innego autobusu w kierunku Oii. Poprosiłyśmy kierowcę by zatrzymał się na przystanku Agnadi. Tak samo nazywał się nasz hotel – Villa Agnadi. Za 3 noce w tym hotelu zapłaciłyśmy 162€ za pokój 2-osobowy. Całkiem dużo w porównaniu z Mykonos, ale Santorini ogólnie nie jest najtańszym miejscem, a nam zależało by być jak najbliżej miejscowości Oia. To była najtańsza opcja, a jednocześnie hotel jest godny polecenia. Ładne pokoje, dobre śniadania, fajny basen. Do centrum Oii miałyśmy ok 10 min pieszo, ale nie polecam iść tędy wieczorem bo jest dosyć niebezpieczne. Drogi są tam wąskie, miejscami nie ma chodników, ani latarni więc łatwo o wypadek. Lepiej podjechać te 2 przystanki autobusem, które nawet poza sezonem jeżdżą dosyć często i o każdej porze są załadowane turystami.  Przejazd kosztował 1,6€ bez względu czy jedzie się tylko 2 przystanki czy całą trasę aż do Firy.

 

Sama miejscowość Oia jest pięknie położona na krawędzi klifu, a dominującym kolorem zabudowy jest biel, która pięknie współgra z niebieskim kolorem nieba i morza. Widok ten cieszy oko, a w połączeniu z niebieskimi kopułami kościołów daje gwarancję udanego zdjęcia ;) Miejsce wygląda dokładnie jak na wszystkich pięknych zdjęciach jakie widziałam wcześniej i nie zawodzi. To co może zepsuć radość zwiedzania tu i wszędzie indziej to dzikie tłumy turystów. Miasteczko ma wąskie uliczki i kiedy kilkadziesiąt osób chce z tego samego miejsca obserwować zachód słońca to wygląda to jak na zdjęciach poniżej ;) Nie wyobrażam sobie co się dzieje w szczycie sezonu.. Najbardziej obleganym miejscem na oglądanie zachodu słońca są ruiny zamku. Wstęp teoretycznie wzbroniony i autentycznie siedząc tam czuć jak ta budowla się buja, ale dopóki nie dojdzie do tragedii to pewnie nadal będzie to najlepszy punkt widokowy. Frajdą, która nas ominęła, było skakanie do morza z klifów w porcie Oii. Czytałam o tym przed wyjazdem i jakoś nie było okazji, ale Wam polecam jeżeli będziecie :) Poza tym czas mijał nam na spacerach, jedzeniu pyszności w knajpach z obłędnym widokiem i szukaniu fajnych miejscówek z „nieoklepanym” widokiem. Trafiłyśmy też na końcówkę pokazu parkour’y i freerunning’u sponsorowanego przez Redbulla. Niestety mój telefon nie zrobił żadnego fajnego zdjęcia, ale trochę pokazywałam na Snapie. TU znajdziecie link do klipu Redbulla z tego wydarzenia. Do późnego wieczora uczestnicy tego eventu skakali nam nad głowami jak spacerowałyśmy uliczkami Oii i wprawiali pozostałych turystów w zachwyt.

 

Wybrałyśmy się też na całodzienną wycieczkę na plażę. Dojechałyśmy do Firy (1,6€) i przesiadłyśmy się do kolejnego autobusu (1,8€), który jechał do Perissy. To jedna z większych plaż na Santorini. Jak większość posiada ciemnoszary piasek i rozbudowaną infrastrukturę turystyczną w postaci leżaków, barów, restauracji itd. Na początku miałyśmy mieszane uczucia, ale z każdą chwilą coraz bardziej nam się podobało. Woda była cieplejsza niż na Mykonos więc sobie popływałyśmy, następnie wygrzewałyśmy się na ręcznikach kiedy podeszła do nas starsza pani. Okazało się, że jest właścicielką Beach baru, który był zaraz za nami i zaprosiła nas na leżaki. Bezpłatnie oczywiście :) Miejsce to nazywa się Tavern Perissa i przyznam, że nie przypominam sobie knajpy, w której by mi tak dogadzano ;) Leżaczki miękkie i wygodne, do tego gazetka, smażone kalmary i ziemne, białe wino. Zamówiłyśmy po kieliszku, a dostałyśmy na koszt baru całą karafkę 0,7 l :P Dodatkowo obsługiwał nas miły kelner z Bułgarii, który trochę nam poopowiadał o wyspie, bo mieszka tu od wielu lat. Poza Perissą jest jeszcze kilka ciekawych plaż na Santorini. Mają zazwyczaj ciemny piasek (np. Kamari Beach), ale jest też piękna plaża z czerwonym piaskiem (Red Beach). Niestety słabo skomunikowana z Oią więc bez samochodu ciężko było nam tam dojechać.

 

Poza wylegiwaniem się na plaży był też dzień aktywny :D a mianowicie 10 km trekking z Firy do Oii. Szlak najpierw prowadzi przez gęsto zabudowany hotelami odcinek między Firą a Imerovigli. Później nie ma już żadnej zabudowy poza kilkoma kapliczkami i jednym barem w połowie drogi. Idzie się przyjemnie, po lewej stronie stromy spadek do morza, po prawej skały. Pokonanie tej trasy zajęło nam ok 4h z postojami na zdjęcia oczywiście ;) Wszystkim gorąco polecam bo widoki są przepiękne. Nie zapomnijcie o zapasie wody i załóżcie wygodne buty (oczywiście bez przesady, buty trekkingowe nie są tu konieczne). Aha, krótki odcinek prowadzi poboczem ruchliwej ulicy więc trzeba uważać na samochody.

 

Zanim ruszyłyśmy szlakiem do Oii spędziłyśmy kilka godzin w stolicy czyli mieście Fira (Thira). Znowu postawiłyśmy na bezcelowy spacer wąskimi uliczkami w dół i w górę. Natrafiłyśmy na kilka pięknych punktów widokowych, kościołów i dotarłyśmy do schodów prowadzących w dół do starego portu. Stoi tam dużo biednych osiołków, które wożą na grzbietach leniwych turystów. Sama Fira jest bardzo fotogeniczna co widać na załączonych obrazkach. Można ją ciągle odkrywać na nowo w zależności od tego, w którą uliczkę skręcimy następnym razem. To istny labirynt :) 

Na Santorini spędziłyśmy zaledwie 3 dni, ale udało nam się poczuć klimat tej wyspy. Niewątpliwie jest droga i luksus aż wypływa z każdej strony w Firze i Oii. Jednak ma też „ludzkie oblicze” ;) i normalni ludzie są w stanie odpocząć tu i nie zbankrutować. Październik był idealną porą na odwiedzenie Santorini i zdecydowanie mam ochotę jeszcze kiedyś tu wrócić. Może wiosną? Następnym przystankiem były Ateny, ale o tym kolejny post :)

 


2 Komentarze

  1. Czy ta grafika, która pojawia się w nagłówku nie jest złowieszczym motywem z Harrego Pottera? :D

  2. Santorini jest przepiękne, genialne zdjęcia i wpis!

Napisz Komentarz