Gjirokastra (Albania)

 

Albanię wymyślił sobie Piotrek. Długo szukaliśmy informacji w sieci na temat podróżowania po tym kraju i miejsc wartych odwiedzenia. Podczas naszego tygodniowego pobytu odwiedziliśmy m.in. Gjirokastrę. To miasto położone „in the middle of nowhere„. Warto wejść na zamek, skąd widok na pobliskie wzgórza i łupkowe dachy domów na starówce pozostaje w pamięci. Zamek to w zasadzie jego dobrze zachowane ruiny, wrak amerykańskiego samolotu i muzeum militariów.

W drodze do Gjirokastry zabraliśmy „na stopa” albańskiego policjanta, który nalegał, żebym zrobiła sobie zdjęcie w jego czapce. Poza tym, że strasznie krzyczał do telefonu, to cieszyliśmy sie z jego obecności. Nie groziła nam żadna kontrola na drodze czy mandat. Co więcej, żegnając się z nami zostawił karteczkę ze swoim nazwiskiem i telefonem. Wyjaśnił, że jeżeli nas zatrzyma policja to mamy jedynie pokazać kartkę i wszystko będzie w porządku. Takie mamy znajomości w Albanii 😀

 


Powiązane wpisy

2 Komentarze

  1. Nawet jakbyście nie jechali z policjantem, to i tak nie groziłaby wam żadna kontrola czy mandat,bo policjanci w Albanii nie kontrolują turystów.I co najważniejsze większość z nich jest mega sympatyczna i skora do pomocy.A żeby dostać w Albanii mandat,to naprawdę trzeba by się mocno postarać.

    • Zgadza się. Kilka dni później w okolicach Sarande zatrzymała nas policja i jak wypowiedzieliśmy magiczne słowo „tourists” to od razu na ich twarzach zagościł promienny uśmiech i już nic od nas nie chcieli 🙂 Później się dowiedzieliśmy, że policja w Albanii ma zakaz nękania turystów 😉

Napisz Komentarz