Evergades, FL

 

Trafiliśmy tu podczas naszej podróży do USA w marcu 2014 r. Mieszkając w Naples, u naszych znajomych, których poznaliśmy pół roku wcześniej w Taorminie, zrobiliśmy sobie całodniową wycieczkę do Everglades City.

W planie mieliśmy przepłynąć się airboat po namorzynach. Skorzystaliśmy z usług Airboat Tours Totch’s Island. Przed wypłynięciem chcieliśmy coś zjeść. Padło na sklep z owocami morza, który na tyłach miał stoły i ławy, gdzie mieściła się ich restauracja. Super miejsce, nad samą wodą. Godne uwagi są tu crab stones czyli obgotowane, wystudzone i uderzone kilka razy młotkiem szczypce kraba, w których kryje się pyszne mięso. Knajpa nazywała się Triad Seafood Cafe & Market.

Przyszedł czas na airboat. Zanim wszyscy, czyli 6 osób, wsiedli do łódki to zrobiliśmy sobie zdjęcia z małym aligatorem. Nie byłam do tego przekonana, ale.. Po wejściu na airboat zajęliśmy miejsca z przodu. Na początku płynęliśmy dosyć wolno, ale po chwili doświadczyliśmy mocy tej łódki. Wrażenia lepsze niż na rollercosterze. Z racji na ogromny hałas wszyscy pasażerowie muszą założyć wyciszające słuchawki. Zobaczyliśmy małą cześć tzw 10 000 wysp, gdzie przez chwilę towarzyszył nam delfin, i zawróciliśmy, by wjechać w malowniczy szlak Mangroves (namorzyny). Płynąc kanałami ma się wrażenie, że to tunel. Te drzewa są niesamowite. Dopłynęliśmy do miejsca gdzie żyją szopy. Na nasz widok mocno się ożywiły. Pewnie są przyzwyczajone do widoku turystów i kojarzy im się to z jedzeniem, bo od pana, który prowadził naszą łódkę dostały kilka ciastek. Oczywiście nie popieramy dokarmiania dzikich zwierząt. Nie mniej jednak są to bardzo urokliwe futrzaki. Przepłynęliśmy jeszcze z pełną prędkością pomiędzy drzewami i tak skończyliśmy naszą 90 minutową wycieczkę. Kosztowała nas po 54$.

Wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy drogą 29 na północ do 41 czyli Tamiami (która łączy Tampę z Miami) i skręciliśmy w prawo. Po kilku milach dojechaliśmy do rezerwatu gdzie z drewnianych podestów można oglądać wielkie manaty, a właściwe ich grzbiety i nosy bo wynurzają się co chwilę, oraz krokodyle. Pojechaliśmy jeszcze dalej w stronę Miami. Na wysokości Ochopee zawróciliśmy. Jadąc w stronę Naples po prawej stronie mijaliśmy co kilka metrów wolno żyjące krokodyle i aligatory, które pływały lub wygrzewały na brzegu mokradeł. Robi wrażenie. Wysiadając na poboczu z samochodu trzeba się dobrze rozejrzeć by nie nadepnąć na ogon jakiegoś gada 😉

 N

 

[codespacing_light_map width=”100%” height=”500px” zoom=”7″ ]

Brak Komentarzy

Napisz Komentarz